„
LEGENDA O RYBOŁÓWSTWIE NAD BAŁTYKIEM”
Pewnego razu Bałtykiem rządził wodny
stwór. Był niesprawiedliwym królem. Miał na imię Stanisław. Był wulgarny i
bardzo zazdrosny. Któregoś dnia, patrząc na rybaków, pozazdrościł im dużych
ilości ryb. Błyskawicznie i po kryjomu
zabrał ryby z morza. Nikt nie zauważył różnicy. Dopiero po dwóch
tygodniach jeden z rybaków się zdziwił z powodu braku ryb. Stanisław powiedział
do rybaków:
-Ha, ha! Zabrałem Wam wszystkie ryby. Ciekawe, co
zrobicie bez tego cennego towaru ?!
Rybacy odpowiedzieli :
- Odbierzemy Ci te ryby, cwaniaku!!!
Wszyscy się zmobilizowali do odzyskania ryb. Dołączyły
do nich także syreny, które namierzyły pałac złowrogiego króla. Najlepszy w
królestwie kowal wykuł dla każdego zestaw uzbrojenia ( hełm, tarcza, miecz,
ołowiana zbroja i włócznia) . Z pęcherzy rybnych powstały balony z tlenem,
które zostały rozdane pomiędzy wojowników. Obwołany wodzem rybak odezwał się do
tłumu :
- Nadeszła chwila prawdy! Spuścimy lanie temu
Stasiowi!
Tłum
odpowiedział:
-
Dorwijmy drania!
Wszyscy
ruszyli w stronę Bałtyku. Po wejściu do wody , cały oddział popłynął w stronę
zamku. Każdy bez problemu przeszedł przez mury zamkowe, ponieważ król Stanisław
był słabym strategiem. Kiedy weszli do komnaty króla, zostali zapytani:
-Co
Was tutaj sprowadza ?!
-Przybyliśmy
po ryby!
Rozpoczęła
się prawdziwa wojna, w której król nie miał szans i musiał się poddać. Klatki z
rybami zostały zniszczone, a ryby wpuszczone. Cały lud wykrzyknął:
-
Wygraliśmy!
Na
miejscu ukarano złego króla śmiercią. Od tej chwili w krajach nadbałtyckich
gwałtownie wzrosło rybołówstwo.